forum.ruczaj.info

Pełna wersja: dowcipy - niekoniecznie mądre %-)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6
Wyborco!
Oni pójdą na wybory. A Ty?
http://www.youtube.com/watch?v=0jrhMDAR2EI
Do pułku zjechała inspekcja pod komendą jakiegoś generała.

Pod koniec inspekcji generał zapytał dowódcę jednostki, jak kadra spędza czas wolny.

- Melduję, panie generale, że z zapałem oddajemy się rozrywkom umysłowym.

- A jakimże to rozrywkom się oddajecie? - zapytał generał.

- Melduję, panie generale, że mamy tu bibliotekę.

Generał, choć szlify oficerskie zdobywał jeszcze w carskiej armii, "krugłym durakom" nie był i wiedział, że biblioteki w pułkach II RP były równie rzadkie, jak meczety w państwie watykańskim.

- Pokażcie mi tę bibliotekę - zażądał.

Zaprowadzono go do dość przestronnego pomieszczenia z kilkoma, poustawianymi przy ścianach szafami. Szafy były pozamykane, a na środku pokoju stał stół, na którym obok potężnego kufla leżała niewielka łyżeczka powiedzmy, do jedzenia lodów.

- Hm a jakie wy tu książki macie - drążył temat generał.

- Melduję, panie generale, że książek tu nie mamy. W tych szafach mamy rozmaite wódki.

- Toż wy tu pijaństwo uprawiacie! - rozsierdził się generał.

- Nijak nie, panie generale. My tu uprawiamy rozrywki umysłowe.

- Niby jakie?

- No jeden wychodzi, a reszta umawia się na jakieś słowo. Potem na każdą literę danego słowa do tego kufla wlewamy po łyżeczce trunku, którego nazwa zaczyna się na tę literę i starannie wszystko mieszamy. Ten, co wyszedł, wraca, wypija i musi zgadnąć, co to za słowo.

- Mmmm no to spróbujemy. Ja wymyślę słowo, a żeby nie było fałszu, niech wyjdzie o, ten porucznik.

I generał wskazał jakiegoś młodego oficera.

Wskazany zasalutował i wyszedł.

- Mmmm - zaczął się zastanawiać generał. - O! Mam! MAMA.

Do kufla wlano po łyżeczce maliniaku, angielskiej gorzkiej, miętówki i anyżówki. Porucznik wrócił, wypił, mlasnął językiem i zameldował:

- MAMA, panie generale.

- Wyjdzie jeszcze raz - nasrożył się generał. - Udało mu się!

Oficer wyszedł.

General myślał dość długo, ale w końcu twarz mu rozjaśnił zwycięski uśmiech.

- PAPA!

Do kufla wlano pieprzówkę, alasz, podpalankę i angielską gorzką.

Porucznik wrócił, wypił i służbiście wypalił:

- Melduję posłusznie, panie generale: PAPA.

- Noooo - zdumiał się generał. - Co wy w wojsku robicie? Z takim smakiem jako kiper w fabryce wódek u Baczewskiego zarobicie fortunę!

- Panie generale, co mi pan tu takie dziecinne zagadki zadaje. Ja tu wczoraj zgadłem KONSTANTYNOPOL i NABUCHODONOZORA!
Uliczna ankieta wśród pań. Szukamy odpowiedzi na pytanie "Co należy nosić, aby partner uznał Cię za atrakcyjną?"

Odpowiada 20-latka:

- Nic

30-latka:

- Miniówę...

40-latka:

- Versace...

50-latka:

- Skrzynkę piwa...
Na komisariat policji przychodzi roztrzęsiona kangurzyca. Policjant pyta:
- Co się pani stało?
- Wyrwali mi torbę w autobusie.


Jan często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, po jakimś czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów...
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną żoną ani jednego?
- Bo ja, szefie... Ja się w niewoli nie rozmnażam.
Ile pompek zrobił Chuck Norris?
Wszystkie!
Zatroskana matka wchodzi do pokoju syna nastolatka - Powiedz mi,tylko szczerze synku,czy ty masz jakieś problemy z narkotykami? - Żadnego mamo -odpowiada chłopak - dzwonię i przywożą mi,czego potrzebuję.
W kościele cztery kobiety czekają przed konfesjonałem do spowiedzi.
Podchodzi pierwsza i mówi do księdza:
- Zgrzeszyłam palcem.
- Jak to palcem?
- No wzięłam, dotknęłam palcem narządu męskiego.
- Palec do święconej wody, jedna zdrowaśka i grzech będzie odpuszczony.
Podchodzi druga i mówi:
- Proszę księdza zgrzeszyłam ręką.
- Jak to ręką?
- No wzięłam narząd męski do ręki i jeszcze ruszałam parę razy.
- No to ręka do święconej wody, jedna zdrowaśka i grzech będzie odpuszczony.
Do konfesjonału powoli podchodzi trzecia kobieta, ale nagle zrywa się czwarta i głośno krzyczy do księdza:
- Proszę księdza! Proszę księdza! Jak ona tam umoczy dupę to ja tego nie wypiję.
Ostatnie świetne! :-)
W przedziale jedzie ksiądz oraz małżeństwo z sześcioletnim Jasiem. Nagle synek krzyczy:
- Tato, ale ten pociąg zapierdala!
Ojciec spojrzał na księdza poczerwieniał i karci syna:
- Kto Cię nauczył tak się chujowo wyrażać?
Na to matka:
- Przepraszam księdza, ale te skurwysyny nie mają za chuja kultury!
Ksiądz wstał i wychodząc z przedziału powiedział:
- A ja pierdole takie towarzystwo!


Siedzą dwa gówna na ławce i jedno mówi do drugiego:
- Jak masz na imię?
- Sraczka!
- Aaa, to bardzo rzadkie imię.


Pewnego razu policja przyłapała całą grupę prostytutek podczas dzikiej orgii w hotelowym pokoju.
Policjanci wyprowadzili prostytutki z hotelu i ustawili w szeregu na ulicy.
Pech chciał, że obok przechodziła babcia jednej z dziewczyn.
Gdy zobaczyła swoją wnuczkę, od razu podeszła i zapytała:
- Dlaczego stoisz kochanie, w tym szeregu?
Dziewczyna, aby ukryć prawdę, wymyśliła na poczekaniu kłamstwo:
- Policja rozdaje pomarańcze za darmo, a ja tu stoję by parę dostać.
Babcia pomyślała: "To bardzo miło z ich strony - tez postoję, to może jakieś dostanę". Jak pomyślała, tak zrobiła - ustawiła się szybko na końcu szeregu.
Tymczasem policjanci zaczęli spisywać dane prostytutek.
Gdy jeden z nich doszedł do babci, strasznie się zirytował i zapytał:
- A, pani ciągle to robi w tym podeszłym wieku? Jak pani daje radę?
- Oh, słodziutki, to jest bardzo proste: wyjmuje moje zęby, ściągam skórkę i wylizuje do sucha...
- Cześć, jestem Darek. Pije od 20 lat. Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem.
- Oczywiście. Powiedz nam, jak możemy Ci pomóc?
- Brakuje mi 1,50 zł.
Jan Kochanowski siedzi pod lipą i cierpi, bo już od dłuższego czasu nie miał natchnienia. Wtem zobaczył unoszącą się nad nim muzę i woła:
- Wena! Wena! chodźno tutaj!
Weż mi coś podpowiedz, bo mnie skręci. Dzieciaki w szkole nie będą miały się o czym uczyć jak czegoś nie napiszę. Wena pochyliła się do ucha i coś zaszeptała. A Janek na to:
- Spadaj, to już było! Wymyśl coś lepszego.
Wena znów się nad nim pochyliła, zaszeptała, a Kochanowski znowu:
- Wena nie cuduj tylko coś wymyśl, bo ci przywalę.
Muza znów się nad nim pochyliła i znów zaszeptała.
Na twarzy Kochanowskiego zajaśniał uśmiech i mówi:
- Ty wiesz co, że to może być dobre.
Z błyskiem w oku krzyczy spod lipy w stronę dworu:
- Urszulka! Chodźże prędziutko do tatusia
Wchodzi biały facet do sauny i tak siedzi i sobie myśli
"****a, jak ja dawno nie paliłem, oj ale bym sobie zjarał gibona". No ale nie ma trawy, więc siedzi dalej, siedzi i znowu myśli "Boże, jak ja bym sobie zapalił, no chociaż maleńką dupkę". No ale nie ma trawy więc siedzi i tak sobie
myśli. Po pół godzinie kiedy facet już się nieźle nakręcił do
sauny wchodzi murzyn w dredach siada po drugiej stronie i ostentacyjnie wyjmuje 10cio gramowego wora i zaczyna skręcać. Na to białas się podniecił " ale sobie zapalę, ale sobie zapalę". Podchodzi do murzyna i mówi:
- Yo stary! Wiesz jak dawno nie paliłem, chyba z rok, poratuj kolegę w potrzebie daj ściągnąć trochę.
Na to murzyn:
- Yo, no spoko, ale wiesz... 100 dolców od macha.
- Co ****a? 100 dolarów? Po***ało cię?
- Nie stary to jest taki za***isty towar i dlatego tyle kosztuje.
Facet sobie myśli "A ***ać to, mam trochę kasy i muszę
sobie zajarać!"
Zapłacił więc murzynowi 100 dolców i ściągnął z bata
taką chmurę jaką tylko mógł. Siedzi, i nic.
- Ej stary, ale żeś mnie wyc***ał, nic mnie nie wzięło.
- nie możliwe przecież to najlepszy towar
Białas w****iony mówi do murzyna
- Ty *****ie, zapłaciłem ci 100 zielonych za taką c***nię.
Murzyn zaczął się śmiać, zwinął manatki i zaczął s******lać. Biały za nim.
Murzyn ucieka po korytarzach, biały za nim. Murzyn
wsiadł do windy. Biały nie zdążył, za******la więc po schodach, zjeżdża po poręczy. Zjechał na dół murzyn akurat wysiadł z windy i s******la na zewnątrz. Wsiadł do taksówki i
odjechał. No to biały za nim w drugą i w pościg.
Ścigają się tak po całym
mieście. Wreszcie murzyn wysiada i wbiega w sam środek
centrum handlowego, biały za nim. Goniąc się roz***ali kilka stoisk.
Murzyn ucieka pod górę po schodach ruchomych jadących w dół. Biały za nim. Murzyn wbiegł na najwyższe piętro, biały za nim.
Murzyn po drabinie na dach, biały za nim. Skaczą po dachach z budynku na budynek, wreszcie zbiegają z któregoś po schodach
i gonią się po ulicy. Dobiegają do portu murzyn wskakuje
w motorówkę, i w morze, biały dosiada skutera i za nim. Gonią się tak aż zabrakło im benzyny. Wreszcie murzyn skacze do wody i płynie wpław, biały za nim.
Dopłynął do brzegu uniknąwszy rekinów i s******la
dalej.
Murzyn wpada
na lotnisko, biały za nim. Przedarł się przez ochronę i
w*******ił się do startującego samolotu. Gonią się po jumbojet'cie wreszcie murzyn dorywa spadochron i wyskakuje, biały za nim. Lądują na bazarze murzyn kroi ze stoiska deskorolkę i s******la, biały zabiera rolki i za nim. Gonią
się tak, że aż zainteresowała się nimi policja konna.
Wreszcie murzyn się w****ił bo za wolno na tej desce
s******lał i wyrywa jakiemuś szczylowi rower, biały zabiera drugiemu i za murzynem. Gonią się tak aż wreszcie
zgubili policję i wjechali do lasu. Murzyn bardziej
wytrzymały popjerdala na rowerze a biały został w tyle i zgubił murzyna. I nagle zachciało mu się srać. Myśli "kvrva murzyn uciekł a do tego srać mi się zachciało ale przecież jestem w dżungli to sie wysram tutaj" i zszedł z drogi za krzak, oparł rower o drzewo, ściągnął gacie, wypiął dupę i sra...
Nagle czuje silny uścisk czarnej dłoni na ramieniu
!- Ej koleś, ale w saunie to się nie sra
Ostatnie mnie zabiło. :-D
- Wiesz Józek - mówi młody żonkoś do kolegi, którego zaprosił do domu - moja teściowa to stara ku**a spod ciemnej gwiazdy.
Widząc przerażony wzrok kolegi i dostrzegając kątem oka stojącą w bojowej pozie "mamusię", dodaje szybko:
- Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu!
Stron: 1 2 3 4 5 6
Przekierowanie